|
[samolot] - [autobus] - [pociąg] -
[samochód] - [motocykl] - [rower]
- [statek] - [autostop]
Samolot
Australia jest krajem tak rozległym i słabo zaludnionym, że
niemal każdy turysta (oprócz tych, dla których czas nie ma znaczenia) musi
prędzej czy później pokonać kolejny etap podróży samolotem.
Przez lata rynek australijski był podzielony pomiędzy dwóch przewoźników
ogólnokrajowych: Qantas
Airways i Ansett
Australia, co sprzyjało utrzymywaniu się wysokich cen biletów. Przez
ostatnie lata Ansett przeżywał spore trudności finansowe, co doprowadziło w
końcu do zawieszenia wszystkich połączeń od marca 2002 (nadal funkcjonują
powiązani z nim regionalni przewoźnicy - Kendell Airlines, Aeropelican,
Skywest i Flight West), a na rynku pojawiły się operatywne mniejsze firmy,
które zaproponowały obniżone ceny biletów na trasach łączących największe
miasta. Wprowadziło to tak potrzebną na rynku konkurencję.
Najbardziej znane spośród mniejszych linii lotniczych w Australii są Kendell
Airlines, obsługujące trasy Nowej Południowej Walii, Wiktorii, Australii
Południowej i Tasmanii. Poza tym w kraju działa wielu małych przewoźników.
Samoloty Sunstate latają na terenie Queenslandu oraz na wiele wysp, a także na
południe – do Mildury i Broken Hill. Skywest dysponuje rozbudowaną siecią
połączeń w obrębie Australii Zachodniej. Eastern Australia Airlines latają na
trasach wzdłuż wybrzeża Nowej Południowej Walii, a także z Sydney w głąb lądu,
m.in. do Bourke i Cobaru. Samoloty Airnorth łączą Darwin i Alice Springs z
wieloma miasteczkami Terytorium Północnego.
Wspomniane mniejsze firmy są zazwyczaj powiązane z Qantas lub Ansett, więc
bilety można rezerwować w oddziałach tych przewoźników.
Cechą charakterystyczną nieobliczalnego rynku australijskich połączeń
lotniczych są nieregularne obniżki cen. Przewoźnicy konkurują ze sobą, i aby
zapełnić samoloty, oferują znaczne obniżki cen biletów na wybranych trasach.
Obecnie zniżki stosowane są na co dzień, więc karnety lotnicze nie są tak
atrakcyjne jak w czasach, gdy rynek był stabilny i przewidywalny. Warto jednak
przynajmniej zapoznać się z kilkoma ofertami.
Linie Qantas oferują dwa typy karnetów. Boomerang Pass można kupić wyłącznie za
granicą. Karnet zawiera kupony na krótsze trasy (np. Hobart-Malbourne) za 250 $
w jedną stronę, albo na odcinki dłuższe (np. z dowolnego miejsca do Yulary,
niedaleko Uluru) za 365 $. Przed przyjazdem do Australii trzeba wykupić co
najmniej dwa kupony, a na miejscu dokupić jeszcze maksymalnie osiem.
Qantas proponuje także Qantas Backpackers Pass, który mogą wykupić w Australii
turyści należący do YHA, VIP, Independent Backpackers, Nomads Australia lub
innej organizacji, której legitymacja jest uznawana przez linie. Za pierwszym
razem trzeba wykupić co najmniej trzy odcinki, a podróż musi trwać minimum 7
dni. Następnie można jeszcze dokupić 2–6 kuponów, jednak w każdym miejscu trzeba
się zatrzymać na przynajmniej dwie noce. Zniżka jest znaczna – np. za przelot z
Sydney do Adelajdy (w jedną stronę) z karnetem płaci się 240 $, zaś z biletem
normalnym w klasie ekonomicznej – 391 $.
Warto wiedzieć, że na wszystkich liniach krajowych obowiązuje zakaz palenia.
Rejsy Qantas o numerach od QF001 do QF399 odbywają się z terminali
międzynarodowych, a z numerem QF400 i wyższymi – z terminali krajowych.
Ze wszystkich większych lotnisk można dojechać do miasta busem lub taksówką.
Na niektórych terminalach trzeba wezwać taksówkę telefonicznie, często jednak
połączenie jest bezpłatne. [do góry]
Autobus
Autobus to najtańszy środek transportu (poza autostopem). W dużych miastach
istnieje dogodna sieć autobusowa, choć i tak najwięcej korzysta się z metra lub
kolejki naziemnej. Cena tygodniowego biletu wynosi 20 - 30 A$ zależnie od
strefy, podczas gdy np. taksówka kosztuje ok. 1 A$ za minutę jazdy.
W Australii działa
tylko jedna firma ogólnokrajowa –
Greyhound Pioneer
Australia. Druga pod względem wielkości,
McCafferty’s, z
siedzibą w Brisbane, obsługuje niemal wszystkie stany na lądzie poza Australią
Zachodnią.
W Australii działa także wielu mniejszych przewoźników, których autobusy
kursują na liniach lokalnych lub jednej czy dwóch dalekobieżnych. Firmy te
często oferują najtańsze bilety – np. za bilet na autobus Firefly z Sydney do
Melbourne płaci się 50 $. Na terenie Australii Południowej funkcjonuje sieć
połączeń firmy Premier Stateliner. Autobusy Westrail (Australia Zachodnia) i
V/Line (Wiktoria) jeżdżą do miejscowości, które leżą przy zlikwidowanych
liniach kolejowych.
Wielu turystów podróżuje po Australii autobusem, gdyż jest to najlepsza okazja
poznania tego kraju. Podstawową przyczyną pozostaje jednak oczywiście
rozbudowana sieć połączeń, o wiele lepsza od sieci kolejowej. Wszystkie
autobusy są w gruncie rzeczy podobne do siebie. W każdym jest klimatyzacja,
toaleta i wideo, w żadnym natomiast nie wolno palić.
W większości miejscowości działa tylko jeden dworzec autobusowy. W większych
miastach na dworcu można skorzystać z toalety, natrysków i innych udogodnień.
Greyhound Pioneer i McCafferty’s oferują najróżniejsze karnety, więc każdy
może znaleźć coś dla siebie. Przy karnetach długoterminowych powstaje jednak
pewien problem, mianowicie konieczność korzystania z jednego środka
transportu, nawet w przypadku, gdy pojawi się dużo korzystniejsza możliwość
podróży z jednej miejscowości do drugiej.
Obaj przewoźnicy dają 10% zniżki członkom YHA, VIP, Nomads i paru innych
organizacji.
Karnety Greyhound Pioneer
Posiadacz karnetu Aussie Kilometre Pass może przejechać w ciągu 12
miesięcy określony dystans – najkrótszy to 2000 km (185 $), a najdłuższy –
20000 km (1400 $). Miejsce, kierunek podróży i ilość postojów na trasie są
dowolne.
W przypadku Aussie Day Pass ograniczeniem jest ilość dni podróży.
Karnety na 7 (499 $), 10 (640 $) i 15 dni (745 $) zachowują ważność przez 30
dni, zaś karnet na 21 dni (982 $) – przez 60 dni.
Aussie Explorer Pass, wymagający trzymania się określonej trasy, cieszy
się dużą popularnością. Turysta ma na pokonanie całego dystansu od 2 do 12
miesięcy (okres ważności karnetu zależy od długości trasy). Do wyboru są 24
trasy. Największym ograniczeniem w przypadku tego karnetu jest brak możliwości
zawrócenia, z wyjątkiem krótkich odcinków „ślepych”, np. z Darwin do Kakadu, z
Townsville do Cairns, czy szosą Stuart do Uluru. Jeżeli trasa jest okrężna,
można ją rozpocząć w dowolnym punkcie pętli i tam też zakończyć. I tak np.
Aussie Highlights Pass (920 $) umożliwia przejazd okrężną drogą biegnącą
przez wschodnią część Australii, z Sydney przez Melbourne, Adelajdę, Alice
Springs, Darwin, Cairns, Townsville i Brisbane. W cenę wliczono wycieczki do
parków Uluru-Kata Tjuta i Kakadu. Prócz karnetów na trasy okrężne są też inne,
np. Reef & Rock (710 $), z Sydney do Alice Springs (i Uluru) przez
Cairns i Darwin (oraz Kakadu), czy Top End Explorer (290 $) z Cairns do
Darwin (i Kakadu). W ofercie jest nawet specjalny All Australia Pass
(1555 $) umożliwiający podróż przez cały kontynent (z północy na południe lub
odwrotnie).
Karnety McCafferty’s
Australian Roamer Pass jest podobny do Aussie Kilometre Pass
firmy Greyhound Pioneer. Turysta może wybrać wielokrotność odcinków
tysiąckilometrowych – od 2000 (190 $) do 15000 km (1050 $).
W ofercie McCafferty’s znajduje się też Travel Australia Pass. Turysta
może wybrać jeden z 7 karnetów na różne ustalone trasy, których ważność wynosi
12 miesięcy. Karnet The Best of the East & Centre, odpowiednik
Aussie Highlights firmy Greyhound Pioneer, kosztuje 845 $ (975 $ z
wycieczkami do Uluru i Kakadu). Trasa Outback Wanderer (485 $, z
wycieczkami – 550 $) wiedzie z Cairns do Sydney przez serce kontynentu, a
Sun & Centre (670 $, z wycieczkami – 750 $) – z Sydney do Alice Springs
przez Cairns i Darwin.
Niedrogie przejazdy dla mniej zamożnych turystów oferują także inne firmy,
działające w różnych rejonach kraju. Większość z nich zajmuje się głównie
wycieczkami zorganizowanymi, obsługują jednak także regularnie trasy,
stanowiąc konkurencję dla wielkich firm. [do góry]
Pociąg
Podróż koleją po Australii wybierają dziś wyłącznie prawdziwi miłośnicy
pociągów, gdyż nie jest to ani tani, ani szybki sposób poruszania się po tym
rozległym kraju – transport kolejowy jest przeważnie najwolniejszy. Z
drugiej jednak strony pociągi są wygodne i zapewniają bliskie spojrzenie na
krajobrazy i życie Australii.
Pasażerowie mogą liczyć nawet na 40% zniżki, w zależności od popytu na
bilety, więc ceny stają się konkurencyjne w stosunku do cen prywatnych firm
autobusowych. Australijscy studenci otrzymują 50% ulgi przy kupnie biletów
klasy ekonomicznej. Sprzedaż biletów zniżkowych, których liczba jest
ograniczona, odbywa się wedle zasady kto pierwszy, ten lepszy. Szanse są
dość duże (nie licząc świąt i wakacji szkolnych), nawet w przypadku zakupu
biletu w dniu wyjazdu, co jednak nie zmienia faktu, że lepiej dokonać
wcześniejszej rezerwacji.
Jeśli trasa podróży przecina granicę stanów, można urządzić sobie przerwę
bez wnoszenia żadnych dodatkowych opłat. Przepis ten dotyczy posiadaczy
biletów klasy ekonomicznej i studenckich, nie obejmuje natomiast biletów
zakupionych w ramach specjalnych zniżek.
Niezłym
rozwiązaniem są karnety kolejowe. Posiadacz karnetu Austrail Pass może przez określony czas
podróżować klasą ekonomiczną po całej Australii. Karnet 14-dniowy kosztuje 575
$, 21-dniowy – 750 $, zaś 30-dniowy – 900 $. Przedłużenie każdego z nich o 7
dni wymaga dopłaty w wysokości 300 $.
Austrail Flexipass wyznacza określoną liczbę dni, w których można odbyć
podróż pociągiem w klasie ekonomicznej. Karnet jest ważny przez 6 miesięcy. Za
8 dni podróży płaci się 475 $, za 15 dni – 685 $, za 22 dni – 965 $, a za 29
dni – 1250 $. Posiadacz karnetu na 8 dni nie może jeździć na trasie Adelajda–Perth
ani żadnym pociągiem Ghan.
Wspomniane dwa karnety mogą kupować wyłącznie obcokrajowcy przed przyjazdem do
Australii.
East Coast Discovery Pass obejmuje trasy między Melbourne a Cairns i
występuje w kilku wersjach. Można więc np. jechać z Sydney do Cairns przez
Murwillumbah lub bezpośrednio (obie wersje – 199 $).
Karnety na trasy wyłącznie po danym stanie można kupić w Nowej Południowej
Walii oraz Queenslandzie.
System rezerwacji biletów kolejowych jest skomputeryzowany, więc na każdej
stacji (poza stacjami na liniach miejskich) można zarezerwować bilet na
dowolną trasę. Rezerwacji telefonicznej należy dokonywać w godzinach
urzędowania – tel. 132232 (uzyskuje się połączenie z najbliższą stacją przy
głównej linii kolejowej).
Połączenia kolejowe w poszczególnych stanach obsługują oddzielne
przedsiębiorstwa stanowe, państwowe lub prywatne. Trzy najważniejsze
połączenia międzystanowe w Australii (The Ghan z Melbourne do Alice
Springs przez Adelajdę, Indian Pacific z Sydney do Perth oraz
Overland z Melbourne do Adelajdy) pozostają w gestii Great Southern
Railway. Queensland Rail zajmuje się obsługą trasy Brisbane–Cairns.
W ostatnim czasie wykupiono ziemię pod budowę linii łączącej Alice Springs z
Darwin; uzyskano również zgodę miejscowych Aborygenów. W maju 2001
rozpoczęto prace.
[do góry]
Samochód
Australia jest olbrzymim, dość słabo zaludnionym krajem, w
którym sieć komunikacji publicznej jest w sumie niezbyt rozbudowana i nie
spełnia oczekiwań każdego turysty. Wielu podróżnych dochodzi zatem do wniosku,
że najlepszym sposobem na dotarcie do interesujących punktów jest kupiony na
miejscu samochód. Jeżeli ktoś podróżuje w trzy- czy czteroosobowej grupie, to
okazuje się, że koszty są do przyjęcia, a korzyści – liczne, przy założeniu, że
samochód jest w dobrym stanie technicznym.
W Australii niewiele jest szos wielopasmowych, choć można trafić na takie
odcinki w rejonach, gdzie natężenie ruchu jest wyjątkowo duże (np. Princes
Highway z Murray Bridge do Adelajdy, Pacific Highway z Sydney do Newcastle czy
droga z Surfers Paradise do Brisbane). Poza tym główne trasy to przeważnie drogi
dwupasmowe o dobrej asfaltowej nawierzchni.
Wcale nie trzeba zapuszczać się na odludzie, by trafić na drogi gruntowe. Niemal
każdy, kto chce z bliska przyjrzeć się życiu wsi i prowincji, będzie musiał
wcześniej czy później pokonać takie odcinki. W przypadku wypraw w najbardziej
ustronne zakątki, najlepiej korzystać z samochodu terenowego z wyciągarką. W
okolicach takich trudno znaleźć warsztat czy sklep motoryzacyjny, trzeba więc
pamiętać o podstawowych częściach zamiennych, takich jak pasek klinowy czy wężyk
do chłodnicy. Przepisy ruchu drogowego
W Australii obowiązuje ruch lewostronny. Ważną zasadą jest pierwszeństwo z
prawej – jeżeli skrzyżowanie jest nie oznakowane (to rzadkość), pierwszeństwo
mają pojazdy nadjeżdżające z prawej strony.
Ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym wynosi przeważnie 60 km/godz., a w
niezabudowanym na szosie – 100 lub 110 km/godz. Na drogach Terytorium Północnego
na terenie niezabudowanym nie obowiązuje jednak żadne ograniczenie. Policja jest
wyposażona w radary i kamery, z których patrole chętnie korzystają, znalazłszy
sobie wcześniej jakąś zaciszną kryjówkę. Z dala od wielkich miast natężenie
ruchu jest małe, często też widzi się samochody mknące z szybkością o wiele
większą od dozwolonej. Jeżeli zatem nadjeżdżający z naprzeciwka zamruga
światłami, może być to ostrzeżenie przed policjantami z kamerą. W każdym razie
niepisany kodeks dobrych obyczajów wymaga, by odmachać do życzliwego kierowcy.
Wszystkie nowe samochody w Australii są wyposażone w pasy bezpieczeństwa na
przednich i tylnych fotelach. Jeżeli auto ma pasy, trzeba je zawsze zapiąć, w
przeciwnym razie policja nakłada mandat. Małe dzieci podróżują wyłącznie w
atestowanych fotelikach.
W Australii wystarczy zwykłe prawo jazdy wydane w ojczystym kraju, pod
warunkiem, że jest w języku angielskim (w innym przypadku należy mieć przy sobie
uwierzytelnione tłumaczenie). Niestety, w kilku stanach prócz tego dokumentu
wymagają też posiadania międzynarodowego prawa jazdy. Żeby uniknąć kłopotów,
najlepiej przywieźć oba dokumenty.
Nietrzeźwi kierowcy to poważny problem, zwłaszcza na prowincji, więc podejmuje
się zdecydowane kroki w celu ograniczenia nieuchronnych następstw tego zjawiska,
czyli ilości ofiar wypadków drogowych. W terenie zabudowanym można natrafić na
patrol policji, którego zadaniem jest sprawdzanie trzeźwości kierujących za
pomocą alkomatu. Kierowca, który ma we krwi ponad 0,5‰ alkoholu, płaci wysoką
grzywnę, tracąc prawo jazdy. Paliwo
Paliwo (benzynę zwykłą, bezołowiową i olej napędowy) sprzedają stacje benzynowe
należące do znanych światowych koncernów. Ceny są różne, zależnie od regionu,
zmieniają się też w czasie prowadzonych przez firmy wojen cenowych, z tym że
przeważnie mieszczą się w granicach 65–80 centów. Poza wielkimi miastami
osiągają jednak (a czasem i przekraczają) 1 $ za litr. Na pustkowiach odległości
między stacjami bywają bardzo duże.
Bezpieczeństwo
Do najczęstszych zagrożeń na drogach poza miastem należą kangury, a także
krowy. Kangury przejawiają największą aktywność o świcie i zmierzchu, często
też przemieszczają się stadami. Jeżeli kangur pojawi się na drodze, należy
natychmiast zwolnić, gdyż za nim mogą się pojawić kolejne. Wielu
Australijczyków unika jazdy po zmierzchu ze względu na zagrożenia, których
źródłem są zwierzęta.
Jeżeli podczas nocnej jazdy na drodze pojawi się duże zwierzę, należy
zahamować, przełączyć światła na krótkie (by nie oślepiać i nie dezorientować
zwierzaka) i zjechać z drogi, o ile manewr taki jest bezpieczny. Wielu
podróżnych zginęło w wypadkach spowodowanych przez kierowców, którzy usiłowali
ominąć zwierzęta, zarówno duże, jak i maleńkie króliki czy jaszczurki.
W wielu zakątkach na pustkowiach można spotkać road train – ogromną
ciężarówkę (z dwoma czy trzema przyczepami) o długości do 50 m. Przed próbą
wyprzedzania takiego pojazdu należy się upewnić, czy wystarczy drogi do
wykonania manewru (najlepiej mieć przed sobą kilometr pustej szosy). Gdy
podczas jazdy po wąskiej drodze pokrytej żwirem kierowca zobaczy zbliżający
się road train, powinien zwolnić i zjechać na pobocze. W przeciwnym
razie grad kamyków spod kół giganta doprowadzi nieuchronnie do uszkodzenia
szyby. Na drogach gruntowych ciężarówki takie wzniecają tumany kurzu, więc w
przypadku spotkania najlepiej zjechać na pobocze.
Podróżowanie po pustkowiach
Można objechać całą Australię, poruszając się wyłącznie szosą nr 1 i przeciąć
kontynent jadąc trasą Adelajda–Darwin, nie opuszczając ani na chwilę dwupasmówek.
Na osoby, które chcą naprawdę poznać pustkowia, czeka mnóstwo tras, których
wybór oznacza dosłownie „zboczenie z utartych szlaków”. Niektóre z nich są
wyjątkowo wyboiste, zwłaszcza jeśli ostatni remont przeprowadzono dość dawno
temu (o ile w ogóle przeprowadzano...).
Przeważnie podczas wypraw nie trzeba mieć ani samochodu terenowego, ani
specjalistycznego ekwipunku, jednak należy się przygotować na pobyt na odludnych
terenach oraz brak infrastruktury. Samochód powinien być w dobrym stanie i mieć
duży prześwit. Zawsze trzeba mieć przy sobie linkę holowniczą, dzięki której
jakiś miłosierny samarytanin będzie mógł pomóc w odstawieniu zepsutego pojazdu
do najbliższego warsztatu. W przygotowaniach do podróży mogą pomóc stanowe
automobilkluby, dysponujące bardzo dobrymi mapami dla zmotoryzowanych turystów.
Podczas wypraw w naprawdę ustronne rejony, np. pustynie w środkowej części
kraju, warto zabrać nadajnik HF (wysokiej częstotliwości) umożliwiający
połączenie z najbliższą bazą Służby Latających Doktorów. Przydać się może także
telefon satelitarny oraz system GPS.
Podczas przygotowań należy pamiętać o zabraniu dużej ilości wody. Jeżeli jest
ciepło, trzeba przygotować 5 l na osobę dziennie oraz dodatkowo wodę do
chłodnicy. Płyn należy nalać do kilku zbiorników, żeby w razie uszkodzenia
jednego nie gnać na złamanie karku w poszukiwaniu najbliższego kranu. Żywność
jest mniej istotna – jeżeli brakuje miejsca, zawsze lepiej zabrać dodatkowe koło
niż zbyt dużo jedzenia.
Na terenach pustynnych lepiej nie zapuszczać się na odludne szlaki w
najgorętszej porze roku (X–IV). Może wtedy dojść do wycieńczenia organizmu z
powodu wysokiej temperatury, a poza tym każde nieprzewidziane zdarzenie
zakłócające przebieg podróży łatwo prowadzi do nieszczęścia. Trzeba jeszcze
pamiętać, że po intensywnych opadach i przyborze wód nie ma sensu wybierać się
na wyprawę po gruntowych drogach na pustkowiach.
Jeżeli komuś przytrafi się jakiś problem na kompletnym odludziu, powinien zostać
przy samochodzie. Z powietrza łatwiej jest dostrzec samochód niż człowieka, a
poza tym człowiekowi trudno jest pokonywać duże odległości na piechotę z
obciążeniem w postaci zapasów wody.
Kupno i sprzedaż samochodu Samochody używane są w
Australii dość tanie. Dobrze utrzymanego forda Falcona XE w wersji station wagon
z lat 1982–1984 (bardzo popularnego wśród mniej zamożnych turystów) można kupić
za ok. 2500 $. Dużym wzięciem cieszy się też Falcon XF (z lat 1985–1986), który
kosztuje ok. 3500 $. Znacznie droższe są samochody japońskie podobnych wymiarów
i w tym samym wieku.
Niemal zawsze zakup samochodu bezpośrednio od właściciela wychodzi taniej niż w
komisie. Kupowanie auta u dealera ma jednak jedną zaletę – można liczyć na coś w
rodzaju gwarancji, która jednak na niewiele się przyda osobie kupującej samochód
w Sydney i wyruszającej do Perth. Zasady gwarancji na samochody używane zależą
od stanu – informacji udzielają lokalne automobilkluby.
Najważniejsza zasada brzmi – im dalej od cywilizacji, tym lepiej być posiadaczem
holdena lub forda. W przypadku starszych, częściej narażonych na defekty aut,
bardziej się opłaca siedzieć za kierownicą samochodu, do którego części są łatwo
dostępne.
Ubezpieczenie OC w przypadku uszkodzenia ciała jest wliczone w opłatę
rejestracyjną. Oznacza to, iż każdy pojazd, o ile jest zarejestrowany, objęty
jest ubezpieczeniem przynajmniej w minimalnym zakresie. Warto rozszerzyć je o
ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej w przypadku uszkodzenia pojazdu,
gdyż niewielka stłuczka może przynieść ogromne koszty.
W przypadku kupna czy sprzedaży pojazdu każdy stan stosuje inne przepisy,
zwłaszcza dotyczące rejestracji. W Wiktorii na przykład każde auto musi przed
rejestracją na nazwisko nowego właściciela przejść badania techniczne (Road
Worthy Check – RWT). W Nowej Południowej Walii i na Terytorium Północnym badań
technicznych dokonuje się corocznie przed przedłużeniem ważności dowodu
rejestracyjnego. Przy zakupie samochodu trzeba uiścić podatek, którego wysokość
zależy od ceny auta. Zdarza się więc, że do umowy wpisuje się zaniżoną kwotę.
Łatwiej sprzedać auto w tym samym stanie, w którym zostało zarejestrowane. W
przeciwnym razie trzeba ponownie zarejestrować pojazd w nowym stanie, co jest
uciążliwe. Szczególnie trudno sprzedać auto z obcą rejestracją w Australii
Zachodniej.
Pewnym sposobem na uniknięcie kłopotów z kupnem i sprzedażą samochodu jest umowa
z dealerem, który sprzedaje auto i zobowiązuje się przyjąć je z powrotem.
Sprzedawcy jednak znają sztuczki umożliwiające obniżenie ceny przy zwrocie
pojazdu, nawet jeśli została ona określona na piśmie. Często twierdzą, że
samochód wymaga kosztownych napraw, umożliwiających zaliczenie badań
technicznych potrzebnych do rejestracji. Wśród oferowanych samochodów wiele już
wielokrotnie przejechało Australię wzdłuż i wszerz i tylko szczęściu
zawdzięczają to, że jeszcze się nie rozpadły. Często się zdarza, że nie są one w
ogóle serwisowane, więc ich stan pozostawia wiele do życzenia. Najważniejszy
plus wspomnianego rozwiązania to spokój – nie trzeba się martwić o kupca, który
przyjmie samochód po odbytej podróży. Zazwyczaj można też dostać ubezpieczenie,
co w przypadku turystów zatrzymujących się w Australii na krótki czas wcale nie
jest łatwe.
Wypożyczalnie samochodów Z wypożyczeniem pojazdu nie ma problemów, pod warunkiem
posiadania odpowiedniej ilości gotówki. Konkurencja na rynku jest dość ostra.
W przypadku kilkuosobowej grupy przejazdy samochodem stają się dość oszczędnym
rozwiązaniem. W wielu okolicach, np. w rejonie Alice Springs, osoby bez
własnego auta są skazane na korzystanie z wycieczek zorganizowanych lub
wypożyczalnie.
Trzy największe firmy zajmujące się wypożyczaniem pojazdów to Budget, Hertz i
Avis, posiadające oddziały w większości dużych miast. Nieco mniejsza Thrifty
także ma przedstawicielstwa niemal w całym kraju. Poza tym działa wiele firm
lokalnych lub regionalnych. Zasada jest taka, że w wypożyczalniach należących
do największych firm ceny są wyższe niż w małych wypożyczalniach. Wielkie
firmy mają jednak zalety - prowadzą punkty na lotniskach międzynarodowych,
umożliwiają wypożyczenie auta w jednym miejscu, a oddanie w innym (usługa taka
objęta jest jednak licznymi ograniczeniami). Przed podjęciem decyzji o
skorzystaniu z takiej usługi w tej czy innej firmie należy koniecznie
przeczytać wszelkie dopiski drobnym drukiem na cenniku. Wypożyczenie pojazdu i
oddanie go w innym miejscu bywa obłożone słonymi opłatami w przypadku
przekraczania granic Terytorium Północnego i Australii Zachodniej.
Wielkie firmy oferują mnóstwo zniżek, nieograniczony kilometraż lub stałą
opłatę i stawkę w centach za kilometr. Wypożyczenie auta w mieście na typowych
warunkach zawsze kosztuje mniej więcej tyle samo; różnice pojawiają się w
chwili skorzystania ze specjalnych ofert, nietypowych usług czy długiego
okresu wypożyczenia. Warto korzystać ze zniżek weekendowych.
Stawka za dzień wynosi zazwyczaj ok. 50 $ za mały samochód (holden Barina,
ford Festiva, daihatsu Charade, suzuki Swift), ok. 75 $ za średnie (mitsubishi
Magna, toyota Camry, nissan Pulsar) i ok. 100 $ za duże (holden Commodore,
ford Falcon). W cenę wliczono ubezpieczenie. Zwykle kierowca musi mieć
ukończone 21 lat, zaś osoby poniżej 25. roku życia mogą wypożyczyć wyłącznie
mały samochód.
Jeżeli wypożycza się samochód na tydzień, miesiąc czy jeszcze dłużej, stawki
są zawsze znacznie niższe. Mniej za wypożyczenie płaci się na Tasmanii,
zwłaszcza poza sezonem. Niektóre z mniej znanych wypożyczalni są dość duże,
zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę ilość lśniących, nowiutkich samochodów,
szczególnie na Tasmanii, gdzie wiele osób przyjeżdża bez własnych aut. W wielu
przypadkach lokalne firmy oferują znacznie niższe ceny niż rynkowi giganci. Na
Terytorium Północnym działa Territory Thrifty Car Rental, która oferuje bardzo
konkurencyjne ceny. Wypożycza także sprzęt kempingowy (dla nie więcej niż 4
osób) za 25 $ dziennie.
Warto też pamiętać o "wypożyczalniach wraków" (rent-a-wreck).
Specjalizują się one w starych samochodach i oferują zróżnicowane stawki (z
reguły ok. 30 $ za dzień). Propozycja taka powinna zainteresować przede
wszystkim te osoby, które zamierzają jeździć głównie po mieście, nie
wypuszczając się na dłuższe trasy.
Firmy ubezpieczeniowe zazwyczaj nie biorą na siebie odpowiedzialności za
zdarzenia wynikłe podczas jazdy po drogach gruntowych. Jeżeli zatem komuś
zdarzy się wypadek w terenie, sam musi pokryć wszelkie koszty. Należy
podkreślić jeden fakt – to kierowca powinien się dokładnie zapoznać z
odpowiedzialnością, jaka ciąży na nim w razie wypadku. Zamiast ryzykować
wydatek rzędu kilku tysięcy dolarów, lepiej wykupić własne ubezpieczenie lub
dopłacić wypożyczalni za polisę "zmniejszającą dolny limit szkód objętych
ubezpieczeniem". Wypożyczalnie samochodów terenowych Wypożyczenie auta terenowego to wydatek do zniesienia, ale
pod warunkiem, że będzie nim podróżować kilka osób. Małe auto (np. suzuki
Vitara czy toyota Rav4) kosztuje ok. 100 $ za dzień, zaś podstawowa wersja
toyoty Landcruiser – ok. 140 $. W cenie zazwyczaj mieści się ubezpieczenie
oraz darmowe kilometry (zazwyczaj 100–200 km dziennie).
Należy starannie sprawdzić warunki polisy, zwłaszcza dolny limit szkód
objętych ubezpieczeniem, gdyż może on być dość wysoki – na Terytorium
Północnym wynosi zazwyczaj 4000 $, choć można go zmniejszyć do ok. 1000 $ po
opłaceniu dodatkowej stawki (ok. 20 $ dziennie). Nawet w przypadku pojazdów
terenowych większość ubezpieczycieli nie pokrywa szkód wynikłych z jazdy po
bezdrożach (off-road), przez które należy rozumieć w gruncie rzeczy
wszystko, co nie jest utrzymaną drogą pokrytą masą bitumiczną lub drogą
gruntową. Zawsze trzeba przeczytać warunki ubezpieczenia i wszystko, co
napisano drobnym druczkiem.
Wypożyczaniem pojazdów terenowych zajmują się Hertz, Budget i Avis. Możliwe
jest wypożyczenie auta w jednym punkcie i oddanie w innym, ale tylko w stanach
wschodnich i na Terytorium Północnym. Territory Thrifty Car Rental wypożycza
samochody terenowe w punktach w Darwin i Alice Springs.
Britz: Australia oferuje w
pełni wyposażone pojazdy terenowo-kempingowe. Są one niezwykle popularne, a
wypożyczenie kosztuje ok. 130 $ dziennie (nieograniczony kilometraż).
Dodatkowo trzeba jeszcze opłacić ubezpieczenie (20 $ dziennie lub 40 $ za
rozbudowaną polisę, obejmującą także zniszczenie przedniej szyby i kół). Britz:
Australia ma oddziały we wszystkich stolicach stanów prócz Canberry, a także w
Alice Springs, Broome i Cairns (możliwe jest wypożyczenie auta w jednym
mieście, a oddanie w innym). [do góry]
Motocykl Motocykl to w
Australii bardzo popularny środek lokomocji. Właściwie przez cały rok klimat
jest wręcz idealny dla posiadaczy tych maszyn. Od szos odchodzi wiele dróżek
wiodących przez busz do wspaniałych miejsc, w których można spędzić noc.
Długie, proste, odsłonięte szosy są wymarzone dla posiadaczy motocykli o dużej
pojemności – powyżej 750 cm3. Australijczycy przesiadają się na nie masowo po
uzyskaniu zwykłego prawa jazdy (z prawem jazdy ucznia można jeździć na
dwuśladach o pojemności do 250 cm3). Są jednak i tacy, którzy pokonują kontynent
wzdłuż i wszerz na motocyklach terenowych z silnikiem 250 cm3. Jest to zadanie
wykonalne, choć chwilami może człowieka zżerać nuda.
Turyści, którzy chcą wwieźć do Australii własny motocykl, muszą uzyskać
zezwolenie służb celnych. Jeżeli komuś przyjdzie do głowy sprzedać swój pojazd,
musi się liczyć z tym, że cena będzie niższa od rynkowej ze względu na surowe
przepisy rejestracyjne. Przewóz dwuśladu na pokładzie statku jest zawsze bardzo
drogi.
Jeżeli jednak ktoś dysponuje czasem, pokonywanie kolejnych etapów podróży na
motorze stanowi nie najgorsze rozwiązanie, głównie ze względu na chroniczny stan
kryzysu na rynku motocykli. Najlepszym czasem na rozejrzenie się za maszyną jest
początek zimy na południu. Australijskie gazety oraz lokalne czasopisma
motoryzacyjne mają specjalne działy ogłoszeń o kupnie i sprzedaży motocykli. Za
4 tys. $ można stać się posiadaczem maszyny, na której objedzie się cały kraj.
Największy minus stanowi konieczność poszukiwania chętnego na zakup pojazdu po
zakończeniu eskapady.
Łatwiejsze rozwiązanie to umowa z dealerem w dużym mieście. Sprzedawca zazwyczaj
chętnie zobowiązuje się odkupić pojazd za jakiś czas. Podstawowe umiejętności
negocjacyjne w połączeniu z pokaźną gotówką (ok. 8 tys. $) to warunek zakupienia
bardzo dobrego motocykla szosowego wraz z pisemnym zobowiązaniem dealera do
odkupienia go w dobrym stanie za kwotę niższą o ok. 2 tys. $. Mało który
właściciel komisu decyduje się na dokonanie takiej transakcji w przypadku
motocykla terenowego.
Kierowca musi posiadać prawo jazdy na motocykl oraz kask. Motor powinien mieć
zasięg co najmniej 350 km, by można było spokojnie myśleć o odległościach między
stacjami benzynowymi w środkowej części kraju i na szosie nr 1. Duże
niebezpieczeństwo stanowi odwodnienie organizmu w gorące, suche dni. Trzeba się
zatem zmuszać do picia bardzo dużej ilości wody. Na głównych drogach Australii
środkowej zapas powinien wynosić co najmniej 2 l, a na bezdrożach – jeszcze
więcej.
Podczas jazdy po Tasmanii (to ulubione miejsce wszystkich motocyklistów) oraz
południowej i wschodniej Wiktorii należy przygotować się na paskudną pogodę zimą
oraz na deszcz, który może tam padać o każdej porze roku.
Kierowca powinien zabrać ze sobą części zamienne i narzędzia, nawet jeśli nie ma
pojęcia o ich zastosowaniu. Zawsze jest szansa spotkania kogoś, kto potrafi
pomóc w usunięciu usterki. W podróż należy zabrać książkę obsługi pojazdu oraz
zapasowe elastyczne paski do mocowania bagażu. Jeżeli ktoś utknie gdzieś na
pustkowiu, powinien zaparkować motocykl w widocznym miejscu i przestrzegać
podstawowej zasady: nie oddalać się od pojazdu. [do góry]
Rower Australia to raj dla miłośników dwóch kółek. W większości
dużych ośrodków wytyczono ścieżki rowerowe, zaś poza miastami ciągną się
tysiące kilometrów bardzo dobrych dróg. Ruch jest przeważnie niewielki.
Wszyscy rowerzyści docenią i to, że w wielu rejonach można jechać przez bardzo
długi czas po zupełnie płaskim terenie. Posiadanie kasku rowerowego jest
obowiązkowe.
Bardzo popularne są jedno- lub dwudniowe wycieczki wśród winnic Australii
Południowej. Można też jeździć całymi tygodniami nad brzegami meandrujących
rzek Murray czy Murrumbidgee. Kolarze bardzo lubią Tasmanię, a posiadacze
rowerów górskich chętnie zapuszczają się na australijskie pustynie i
oczywiście w góry. Szczególnie godne polecenia są Alpy Australijskie na
odcinku między Canberrą a Melbourne i góry Flindersa w Australii Południowej.
Co nudniejsze odcinki tras można pokonać autobusem lub pociągiem – z przewozem
roweru nie ma większych problemów. Niektóre firmy autobusowe wymagają
demontażu sprzętu, niektóre nie gwarantują też, że rower pojedzie tym samym
kursem, co właściciel. W pociągach sprawa jest prostsza, lecz trzeba
dopilnować załadunku i w miarę możliwości przywiązać rower w pozycji pionowej.
W każdym mieście znajdzie się jedna czy dwie wypożyczalnie, niemal wszędzie są
też sklepy z (przynajmniej) podstawowymi częściami zapasowymi.
Osadnictwo w przeważającej części wschodniej Australii odbywało się wedle
jednej zasady – odległość między jednym pubem a drugim musi być możliwa do
pokonania w jeden dzień. Można zatem zaplanować bardzo długie trasy,
zapewniając sobie możliwość dokonania wieczornej toalety każdego dnia.
Większość turystów zabiera ze sobą sprzęt kempingowy, jednak – przynajmniej na
wschodnim wybrzeżu – można bez problemów jeździć od miasta do miast.
W zasadzie wystarczają zwykłe mapy samochodowe, ale jeśli ktoś chce uniknąć
zarówno podróży po szosach, jak i drogach o luźnej nawierzchni, powinien się
zaopatrzyć w mapy z serii Government. Najbardziej przydatna jest skala 1:250
000, choć w przypadku dalszych podróży trzeba będzie kupić cały zbiór. Niezłe
są też mapy w większej skali – 1:1 000 000. Można je dostać w
specjalistycznych sklepach.
Z odwodnieniem nie ma żartów – może ono zagrozić nawet życiu człowieka. Latem
bywa bardzo gorąco, więc należy jeździć spokojnie, chyba że ktoś ma
doświadczenie w podróży w takich warunkach. Jazdę w temperaturze 35°C jest do
zniesienia, jeśli się założy czapeczkę i ochroni skórę przed słońcem. Trzeba
przy tym pić bardzo dużo wody (a nie lemoniady czy innych napojów gazowanych).
Podczas podróży po południowej części kraju należy mieć na uwadze występowanie
gorących wiatrów z północy (tzw. northerlies), które latem zamieniają w
piekło jazdę w kierunku północnym. Tzw. South-East Trades (wiatry
południowo-wschodnie) zaczynają wiać w kwietniu. Można wtedy (przynajmniej
teoretycznie) liczyć na wiatr w plecy przez całą drogę aż do Darwin.
Największy problem stanowi woda pitna w samym sercu pustyni. Na mapach
zaznaczono wprawdzie pojedyncze miejsca, w których można znaleźć wodę
(studnie, zbiorniki, strumienie itp.), trudno jednak na nie liczyć. W porze
suchej mogą być wyschnięte, zdarza się też, że woda nie nadaje się do picia.
Przed wyruszeniem na wyprawę w ustronne rejony najlepiej zasięgnąć najpierw
porady u mieszkańców okolic. Trzeba też zawiadomić jakąś bliską osobę w
przypadku podejmowania przedsięwzięć ryzykownych (czy wręcz nierozsądnych). [do góry]
Statek Jedyne warte uwagi połączenie pasażerskie zapewnia prom
samochodowy Spirit of Tasmania, kursujący na trasie Melbourne–Davenport.
Drugi prom, Devil Cat, pływał na tej samej linii w ostatnich latach,
jednak tylko w sezonie letnim, a jego przyszłość dzisiaj pozostaje zagadką. [do góry]
Autostop
Autostop w Australii jest dość niebezpieczny, należy zatem odradzać korzystanie
z tej formy podróżowania po kontynencie. Turyści, którzy mimo ostrzeżeń decydują
się na korzystanie z autostopu, powinni sobie zdawać sprawę z poważnych zagrożeń
– często, zwłaszcza na terenie Queenslandu, zdarzają się napaści na
autostopowiczki. Liczne przypadki takich przestępstw notowano także w innych
stanach (np. słynne "morderstwa turystów" w Nowej Południowej Walii na początku
lat 90.). Bezpieczeństwa nie zapewnia nawet podróżowanie parami.
Przed wyruszeniem w podróż autostopem należy porozmawiać z miejscowymi o
potencjalnych niebezpieczeństwach. Jeżeli już ktoś decyduje się na łapanie
okazji, powinien dla własnego bezpieczeństwa przestrzegać podanych niżej zasad.
Pierwsza sprawa to liczba osób – samotne podróżowanie autostopem jest
nierozsądne zarówno w przypadku kobiet, jak i mężczyzn. Para kobiet jest także
narażona na niebezpieczeństwo, natomiast para mężczyzn powinna uzbroić się w
cierpliwość, gdyż w takim przypadku kierowcy zatrzymują się niechętnie.
Najlepszy zatem układ to mężczyzna z kobietą.
Kolejna ważna informacja – trzeba wiedzieć, kiedy odmówić. Jeżeli zatrzymuje się
samochód pełen pijaków, nikt raczej nie wsiądzie do środka. Często jednak
bandyta wygląda na pierwszy rzut oka zupełnie niegroźnie. Trzeba się przygotować
na opuszczenie pojazdu w każdej chwili, kiedy tylko sytuacja staje się
niewyraźna. Nie należy czekać w nieskończoność, licząc na zmianę na lepsze –
najlepiej przeprosić i pod byle pretekstem wysiąść, jeśli tylko nadarzy się
okazja. Nie wolno też wsiadać do pojazdu, z którego trzeba będzie wysiąść na
jakimś pustym skrzyżowaniu na kompletnym odludziu. Zawsze trzeba jeździć od
miasta do miasta czy od motelu do motelu.
Autostopowicze muszą zachować ostrożność przy wsiadaniu do obcych samochodów,
ale trzeba pamiętać, że kierowcy zabierający turystów, by obniżyć koszty
podróży, także podejmują pewne ryzyko.
Popularne jest natomiast umawianie się na wspólny przejazd z innymi turystami,
posiadającymi własny lub pożyczony samochód. Zazwyczaj odbywa się to na zasadzie
podziału kosztów paliwa, albo nawet za darmo, tylko dla towarzystwa lub
prowadzenia na zmianę. Ogłoszenia na ten temat, zarówno kierowców oferujących
miejsce, jak i potencjalnych pasażerów szukających "okazji", można znaleźć w
prawie każdym hostelu.
[do góry]
|