|
[gdzie spać] - [gdzie
jeść] - [zdrowie] - [czas]
- [godziny pracy i święta] - [elektryczność] - [fotografowanie i
filmowanie] - [bezpieczeństwo] - [języki]
Gdzie spać
Hotele Mniej zamożnym turystom, którzy chcą nocować w
hotelach, pozostają do wyboru właściwie wyłącznie stare obiekty, gdyż niemal
wszystkie nowe to miejsca typu Hilton. Stosunkowo mało starych hoteli
(nazywanych często pubami) prowadzi nadal dzialalność, w przeciwieństwie do
obiektów na prowincji.
W prowincjonalnych miastach hotele są zawsze usytuowane w samym centrum. Wiele z
nich wzniesiono w czasach boomu gospodarczego, więc należą do największych i
najbardziej efektownych budowli w mieście. Zazwyczaj są to budynki piętrowe, z
ogromnymi balkonami i mnóstwem misternych żelaznych ozdób.
Same pokoje bywają jednak dość nieciekawe i urządzone w stylu lat minionych.
Ogrzewanie i wentylacja często działają wadliwie, jeśli w ogóle istnieją. Osoby,
które mają lekki sen, nigdy nie powinny wybierać pokoju nad barem.
Prowincjonalne hotele mają jednak plusy – często skupia się w nich życie
towarzyskie miasta, więc turysta może się szybko dowiedzieć o jego
osobliwościach. Poza tym zazwyczaj można tam dostać obfite posiłki po
niewygórowanych cenach.
W hotelach takich przeważnie są pokoje 2-os. ze wspólnymi łazienkami w cenie ok.
25–35 $ (drożej za pokój z oddzielną łazienką). Rzadko funkcjonuje wydzielona
recepcja, więc o nocleg należy pytać w barze.
Pensjonaty i obiekty typu B&B
Ten segment rynku rozwija się zdecydowanie najszybciej. Niemal co dnia pojawiają
się nowe obiekty, wśród których są zarówno odnowione domki górnicze,
zaadaptowane stodoły, stare pensjonaty, luksusowe domy na wsi, romantyczne
samotnie, jak i zwyczajne pokoje przy rodzinie. Ceny są bardzo zróżnicowane,
zazwyczaj jednak mieszczą się w przedziale 50–100 $ (za pokój 2-os.).
Motele, apartamenty z obsługą i mieszkania wakacyjne
Jeżeli ktoś dysponuje pojazdem i szuka nieco bardziej nowoczesnych obiektów z
łazienką i innymi wygodami, powinien się zatrzymywać w motelach. Leżą one
zazwyczaj z dala od śródmieścia. Ceny są zróżnicowane, a jedynki (w
przeciwieństwie do hoteli) rzadko bywają o wiele tańsze od dwójek. Czasem trafi
się pokój poniżej 40 $, lecz przeważnie trzeba zapłacić co najmniej 50 $. W
większości moteli można liczyć na ekspres do herbaty i kawy oraz na niewielką
lodówkę (czasem wyposażenie jest lepsze).
Mieszkania wakacyjne znajdują się w miejscowościach wypoczynkowych, natomiast
apartamenty z obsługą – w wielkich miastach. Mieszkanie wakacyjne przypomina
zespół pokoi w motelu, jest w nim jednak oddzielna kuchnia lub przynajmniej
kuchenka. Poza tym w przeciwieństwie do moteli przeważnie nie można liczyć na
obsługę – pościelenie łóżka czy zmywanie naczyń. W niektórych mieszkaniach
wakacyjnych trzeba mieć własną pościel.
Mieszkania są zazwyczaj wynajmowane na tygodnie, można jednak zapytać, czy
możliwe jest spędzenie w nich dnia czy dwóch. Stawka tygodniowa, nawet jeśli
ktoś zatrzyma się tylko na parę dni, może być bardziej opłacalna niż stawka za
dni. W przypadku podróżowania w kilkuosobowej grupie mieszkania takie mają
jeszcze jedną zaletę – często są w nich dwie sypialnie (a nawet więcej). Lokum z
dwoma sypialniami jest zazwyczaj o 50% droższe od porównywalnego mieszkania z
jedną sypialnią.
W rejonach turystycznych, np. na wybrzeżu Queenslandu, mieszkania wakacyjne
właściwie niczym się nie różnią od moteli.
Schroniska młodzieżowe Australijskie Towarzystwo Schronisk Młodzieżowych (Youth
Hostel Association – YHA) działa bardzo prężnie, a jego obiekty znajdują
się w całym kraju. Obecnie ich liczba, wraz z obiektami stowarzyszonymi,
wynosi ponad 130. YHA należy do Międzynarodowej Federacji Schronisk
Młodzieżowych (International Youth Hostel Federation – IYHF, znana także jako
Hostelling International – HI).
Schroniska YHA zapewniają skromne warunki noclegowe. Noc spędza się zazwyczaj
w salach kilku- lub wieloosobowych, choć w wielu obiektach znajdują się już
pokoje 2-os. Członkowie YHA płacą za noc przeważnie 9–18 $. Większość
schronisk przyjmuje także turystów niezrzeszonych za opłatą podwyższoną o 3 $.
Rezerwacji można dokonać bezpośrednio u kierownika lub poprzez Membership &
Travel Centre (szczegóły w poradniku YHA).
O wykupieniu legitymacji należy pomyśleć jeszcze przed wyjazdem, w Polsce jest
to bowiem prostsze i tańsze niż za granicą. Zajmują się tym wszystkie oddziały
Polskiego Towarzystwa Schronisk Młodzieżowych, które jest filią
międzynarodowej sieci Hostelling International (HI). Do jej uzyskania nie jest
wymagane zdjęcie; opłaty wynoszą: legitymacja junior (dzieci i młodzież
szkolna, także ze szkół pomaturalnych) – 8 zł, studenci – 17 zł; legitymacja
senior (nauczyciele czynni i emerytowani) – 16 zł, dorośli pracujący – 26 zł.
Legitymacja wraz ze znaczkiem zachowuje ważność przez rok od daty wystawienia.
Legitymacja (Hostelling International Card) dla turystów spoza Australii
kosztuje 30 $. Obywatel Australii płaci za pełne członkostwo w YHA składkę w
wysokości 47 $ rocznie. Procedurę wpisania można załatwić w biurze stanowym
lub w każdym schronisku młodzieżowym. Istnieje również możliwość tzw.
członkostwa wstępnego, za które nie wnosi się żadnej opłaty, jednak w takim
przypadku nocleg w każdym schronisku jest droższy o 3 $ za dobę. Po
skorzystaniu z 10 noclegów otrzymuje się normalną legitymację członkowską.
Można także wykupić Accomodation Pack YHA (pakiet noclegowy), w ramach którego
można skorzystać z noclegów i otrzymać znaczne zniżki. Pakiet kosztuje 150/280
$ za odpowiednio 10/20 nocy spędzonych w którymkolwiek schronisku młodzieżowym
na terenie Australii.
Turyści zatrzymujący się w schronisku młodzieżowym muszą przywieźć własną
pościel. Jeśli ktoś jej nie ma, może ją wypożyczyć w większości obiektów
(zazwyczaj za 3 $), lecz po kilku dobach okazuje się, że lepiej mieć własną. W
biurach YHA i największych schroniskach można kupić standardową pościel YHA.
Większość schronisk jest otwarta przez całą dobę. Przeważnie są w nich
kuchenki oraz świetlice, w których można spędzić czas na rozmowie z innymi
turystami. Na wyposażeniu wielu obiektów znajdują się też pralki, a w
większych schroniskach także użyteczne tablice ogłoszeń oraz biura podróży. W
niektórych obiektach wyznacza się maksymalny czas pobytu (zazwyczaj 5–7 dni).
YHA dzieli swoje obiekty na trzy kategorie – proste, standardowe i luksusowe.
Schroniska wiejskie podzielone są na grupy, którym przypisano listki drzewa
gumowego (od jednego do trzech w zależności od tego, na jak „dzikim” terenie
znajduje się dany obiekt).
Wykaz wszystkich schronisk YHA w Australii jest zamieszczony w wydawanej
corocznie broszurze YHA Accommodation & Discounts Guide, dostępnej we
wszystkich lokalnych oddziałach YHA. Do wykazu dołączone są mapki, na których
zaznaczono, jak dotrzeć do każdego obiektu. W książęczce wymieniono także
wszystkie zniżki (np. na bilety autobusowe, w wypożyczalniach samochodów, w
firmach turystycznych, punktach usługowych i w obiektach noclegowych) do
jakich uprawnieni są członkowie towarzystwa. Główne biuro znajduje się w
Sydney (10 Mallett St, Camperdown, NSW 2050; tel. 02/95651699, fax 95651325).
Tanie schroniska turystyczne W Australii działa mnóstwo
tanich schronisk, których standard jest bardzo zróżnicowany. Niektóre to
zapuszczone śródmiejskie hotele, których właściciele próbowali zapełnić
opustoszałe pokoje. Przeważnie są dość ponure i nieładne, chyba że
przeprowadzono remont. Czasem można trafić na obiekt przerobiony z motelu, w
którym każdy zespół pokoi (zazwyczaj 4–6-os.) wyposażony jest w lodówkę,
telewizor i łazienkę. Minusem takich obiektów jest dość często brak świetlicy i
kuchenek. Zdarza się też dzielić pokój z kimś, kto ma ochotę przez całą noc
oglądać telewizję.
Prócz obiektów zaadaptowanych z hoteli i moteli są i takie, które zbudowano
specjalnie z przeznaczeniem na tanie schronisko turystyczne. Zazwyczaj są one
lepiej wyposażone, zdarzają się jednak wśród nich prawdziwe molochy, w których
turysta czuje się jak w kombinacie.
W mniej więcej połowie schronisk utrzymaniem czystości zajmują się turyści, co
zazwyczaj oznacza rychłą degradację obiektu. Niektórzy właściciele reklamują swe
schroniska jako „imprezowe” (party), więc amatorzy spokoju powinni ich unikać.
Najlepsze obiekty to przeważnie małe, przytulne schroniska, w których właściciel
pełni zarazem funkcję kierownika.
Zwiększanie liczby schronisk prowadzi do zaostrzenia konkurencji. Na osoby
wysiadające z autobusu w miejscowości, w której jest kilka obiektów noclegowych,
zazwyczaj czekają naganiacze. Dodatkową zachętą może być np. pierwsza noc za
darmo lub bezpłatne śniadania. Największe schroniska dysponują własnymi
autobusami, które podwożą klientów.
Niektóre schroniska przyjmują wyłącznie turystów zagranicznych. Zdarza się tak
przeważnie w dużych miastach, jeśli właściciele danego schroniska mieli złe
doświadczenia z klientami z Australii.
Ceny w schroniskach turystycznych utrzymują się przeważnie w granicach 12–18 $,
a w przypadku rabatów mogą być jeszcze niższe.
Stowarzyszenia schronisk turystycznych W Australii działają dwa stowarzyszenia schronisk
turystycznych. Warto się zastanowić nad przystąpieniem do któregoś z nich.
VIP Backpacker Resorts
oferuje noclegi w 134 koncesjonowanych schroniskach w Australii i wielu poza
granicami kraju. Po wpłaceniu 25 $ otrzymuje się kartę członkowską ważną przez
12 miesięcy i uprawniającą do 1 $ zniżki za noclegi oraz 5–15% zniżki za inne
usługi, np. bilety lotnicze i autobusowe, wycieczki itp. Zapisu można dokonać
w schroniskach VIP, na dworcach Greyhound Pioneer oraz w większych biurach
podróży zajmujących się obsługą turystów z plecakami. Można też skontaktować
się z biurem VIP – PO Box 600, Cannon Hill, Queensland 4170).
Nomads Backpackers
współpracuje w ok. 40 koncesjonerami w Australii, oferuje też obiekty w Nowej
Zelandii. Członkostwo (25 $ za 12 miesięcy) uprawnia do wielu zniżek. Zapisy
są przyjmowane we wszystkich schroniskach organizacji i w biurach podróży
zajmujących się obsługą turystów z plecakami. Można też napisać do biura
Nomads (288 North Terrace, Adelaide SA 5000).
Schroniska robotnicze Praca sezonowa to codzienność w
okresie wakacyjnym w Queensland. Nie brak więc tutaj schronisk – zwłaszcza na
wybrzeżu – wyspecjalizowanych w obsłudze wędrownych robotników i obieżyświatów
poszukujących chwilowego zajęcia. Większość z nich utrzymuje się na przyzwoitym
poziomie, choć bywa, że są to budynki nie pierwszej młodości. Właściciele
zazwyczaj pomagają w znalezieniu pracy, często wręcz sami zatrudniają chętnych.
Niestety, w niektórych z tych przybytków wykorzystuje się gości, często będących
bez grosza przy duszy i rozpaczliwie potrzebujących pracy. Lepiej uważać na
właścicieli oferujących noclegi czy inne usługi za darmo z możliwością
odpracowania ich w późniejszym terminie. Liczni czytelnicy alarmują, że w takich
miejscach często otrzymuje się minimalną stawkę, ledwie starczającą na pokrycie
rachunków za pokój i utrzymanie. Co gorsza, zdaje się, że niektórzy właściciele
posługują się groźbami, by zastraszyć turystów i zmusić ich do zostania w swych
"gościnnych" progach.
Najlepiej radzić się więc innych podróżników i mieszkać w poleconych przez nich
miejscach; nie warto też przyjmować żadnych ofert noclegu, przejazdu czy innych
usług jako zapłaty za wykonaną pracę. Wynajem lokalu
Jeżeli ktoś chce się zatrzymać w Australii na dłuższy czas i myśli o wynajęciu
mieszkania czy pokoju w większym mieście, powinien najpierw przejrzeć ogłoszenia
w codziennej gazecie, najlepiej w środę lub sobotę. Kolejne źródło wiadomości o
mieszkaniach lub pokojach do wynajęcia to tablice informacyjne na uniwesytetach,
w schroniskach oraz uczęszczanych księgarniach i kawiarniach. Więcej informacji
w dziale: Zakwaterowanie.
Agroturystyka Australia to kraj farm; na wielu z nich
można znaleźć nocleg. Niektórzy gospodarze pozostawiają gości samym sobie, inni
z radością przyjmują zaangażowanie w codzienne życie farmy. W czasach, kiedy
ceny artykułów spożywczych spadają z dnia na dzień, owcza wełna zalega w
magazynach, a wieś przeżywa kryzys, oferta turystyczna staje się dla rolników
coraz ważniejszym źródłem dochodu. Informacji o gospodarstwach agroturystycznych
udzielają stanowe biura informacji turystycznej.
Kemping i caravaning Australia to dla miłośników kempingu kraj zarazem wspaniały
i okropny. Jeżeli ktoś chce tanio podróżować, nocowanie w namiotach na
kempingach to najlepszy sposób na zaoszczędzenie pieniędzy – dwie osoby płacą
za dobę ok. 10–15 $ lub trochę więcej, jeśli korzystają z prądu. Niestety,
pola kempingowe są często nastawione raczej na właścicieli przyczep i
samochodów kempingowych niż na turystów z namiotami. Większość z nich (nomen
omen) to caravan parks. Znaczna część pól kempingowych wysypana jest
żwirem, co ułatwia życie właścicielom aut i przyczep, czyniąc jednocześnie
rozbicie namiotu pracą niemalże syzyfową. Na dziko
Właściciele namiotów wcale nie muszą zatrzymywać się na polu kempingowym, gdyż
przy drogach istnieją wydzielone miejsca, w których nie tylko można zjeść
posiłek i odpocząć, ale i rozbić namiot na krótki czas. W autralijskim buszu
przeważnie nikogo nie dziwi widok turystów śpiących w samochodzie czy
układających się do snu na ziemi.
Nocleg w namiocie w buszu, zarówno w parkach i rezerwatach, jak i w szczerym
polu, to dla wielu największa atrakcja podczas pobytu w krainie Oz. Na terenie
pustkowi często można się obyć bez namiotu – gwiaździsta noc spędzona przy
ognisku z plecakiem pod głową pozostanie w pamięci na zawsze. [do
góry]
Gdzie jeść Wspaniałe przysmaki to jedna z największych atrakcji Australii. Niegdyś, np.
przed 25 laty, uważano iż australijskie potrawy (z wyjątkiem potężnych steków)
bardzo przypominają dania angielskie, tyle że są mniej smaczne. Cuda jednak
się zdarzają, a w przypadku Australii cudowną odmianę należy zawdzięczać
imigrantom.
Grecy, Jugosłowianie, Włosi, Libańczycy oraz przybysze z wielu innych krajów,
którzy pojawili się w Australii w latach 50. i 60., przywieźli z sobą własne
przepisy. Ostatnio notuje się zwiększony napływ Wietnamczyków, tworzących
coraz liczniejsze społeczności w wielu miastach.
W Australii można zjeść pyszną grecką musakę (zapijając buteleczką
retsiny), wspaniałe włoskie saltimbocca i makarony oraz smaczne,
sycące niemieckie pierogi. Warto też zajrzeć do francuskiego bistro, z którego
bije woń czosnku, czy skosztować najróżniejszych przysmaków kuchni Bliskiego
Wschodu. W okresie gorączki złota licznie ściągali tu Chińczycy, promując swe
słodko-kwaśne sosy, a ostatnio największym powodzeniem cieszą się restauracje
indyjskie, tajskie i malezyjskie. Najtaniej karmią w lokalach wietnamskich. [do
góry]
Zdrowie
Poziom opieki zdrowotnej w Australii jest wysoki, jednak obcokrajowcy muszą za
nią słono płacić, np. doba w szpitalu kosztuje około 600 AUD, a koszt
standardowej wizyty lekarskiej to ok. 40 AUD. Zaleca się zatem, przed wyjazdem
do Australii, wykupić stosowne ubezpieczenie zdrowotne (dla uczniów
wyjeżdżających na dłuższą naukę jest to konieczne). Przed
wyjazdem Australia to bardzo bezpieczny kraj pod względem
zagrożenia chorobami, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, jak duża jej część leży w
tropikach. Choroby tropikalne (malaria, żółta febra) są tu nieznane, choroby
brudnych rąk (cholera, dur brzuszny) niespotykane, nawet niektóre zakaźne
choroby przenoszone przez zwierzęta (wścieklizna, pryszczyca) należą do
rzadkości. Podróżowanie bez kłopotów ze zdrowiem zależy od rzetelnego
przygotowania do wyjazdu, codziennej dbałości o zdrowie w czasie wędrówki i
postępowania w przypadku jakichkolwiek problemów zdrowotnych. Lista możliwych
zagrożeń może przyprawić o ból głowy, jednak niewielu turystów cierpi na coś
poważniejszego niż pospolity rozstrój żołądka.
Turyści wyjeżdżający do Australii nie muszą się poddawać żadnym szczepieniom.
Jedynie przyjeżdżający z krajów, w których występuje żółta febra, muszą
przedstawić świadectwo szczepienia. Dobrze też mieć aktualne szczepienia z
dzieciństwa – polio, tężec czy dyfteryt.
Przed wyjazdem należy się dokładnie przebadać. W przypadku dłuższej wyprawy
należy skontrolować uzębienie. Osoby noszące okulary powinny zabrać zapasową
parę oraz receptę.
Może się zdarzyć, że w miejscowych aptekach jakiś lek będzie niedostępny, więc
jeśli ktoś przyjmuje określony specyfik, powinien zabrać wystarczającą jego
ilość. Dobrze pamiętać o kawałku opakowania, na którym będzie podana nazwa
łacińska, a nie tylko handlowa. W razie potrzeby umożliwi to znalezienie
zastępczego leku. Dobrym pomysłem jest również zabrania ze sobą czytelnej
recepty lub krótkiej notatki od lekarza, stanowiącej dowód na to, że posiadany
specyfik jest niezbędny w leczeniu. Woda
Woda w miastach jest zazwyczaj zdatna do picia, jednak w wielu prowincjonalnych
miejscowościach używana jest woda ze studni, której spożycie może być
niebezpieczne dla człowieka. W miasteczkach takich, np. w Marree w Australii
Południowej, mieszkańcy piją deszczówkę. Nie należy pić wody z rzek, strumyków i
jezior, gdyż może być zanieczyszczona. Jeżeli ktoś nie ma pewności co do jakości
wody, powinien ją gotować co najmniej 10 minut.
Skaleczenia, ukąszenia i użądlenia Każda rana powinna
zostać przemyta środkiem dezynfekującym. Należy unikać bandaży i plastrów, które
utrzymują wilgoć i opóźniają gojenie. Bardzo powoli goją się skaleczenia o ostre
końce raf. Jeśli rana nie zostanie dokładnie oczyszczona, mogą w niej pozostać,
wrastając w ciało, niewielkie odłamki koralowca.
Użądlenie przez pszczołę czy osę jest zwykle bolesne, ale niezbyt groźne dla
zdrowia, z wyjątkiem osób uczulonych. Groźne są ukąszenia niektórych pająków,
jednak wystarcza wówczas podanie surowicy. Duży ból sprawia spotkanie z żądłami
skorpionów, które często kryją się w ubraniu czy butach. Duże niebezpieczeństwo
stanowią muszle niektórych ślimaków. Skaleczenie może doprowadzić nawet do
śmierci. Należy uważać również na niektóre gatunki ryb i innych zwierząt
morskich. Niebezpieczny może być zarówno kontakt z nimi (możliwość ukąszenia czy
użąlenia), jak i spożycie (niektóre są trujące).
Aby uniknąć podczas kąpieli kontaktu z parzącymi czułkami meduz, najlepiej
zaufać okolicznym mieszkańcom. Porażenie przez tzw. morską osę (box jellyfish),
występującą w przybrzeżnych wodach północnej Australii, może doprowadzić nawet
do śmierci, ale w przypadku innych gatunków kończy się po prostu na bólu. Należy
moczyć porażone miejsca w occie, zapobiegając uaktywnieniu się żądeł. Ulgę w
łagodniejszych przypadkach przynosi roztwór galmanu, środki antyhistaminowe i
przeciwbólowe.
Pijawki, występujące najczęściej na terenach tropikalnych i wilgotnych,
przyczepiają się do ciała i wysysają krew. Turyści często znajdują je na nogach
lub w butach, wystarczy jednak odrobina soli lub przypalenie papierosem, aby
odpadły. Nie wolno ich wyciągać siłą, gdyż wtedy łatwo o zakażenie. Jeżeli
miejsce, w którym była przyczepiona pijawka, zaczyna krwawić, należy je
dokładnie przemyć i zatamować krew. Dobrym sposobem na uniknięcie pijawek jest
stosowanie środków odstraszających owady.
Kleszcze roznoszą zarazki wielu groźnych chorób. Po całodziennej wędrówce należy
zatem dokładnie obejrzeć całe ciało. Najpierw trzeba chwycić pęsetą główkę
kleszcza, a następnie delikatnie go wyciągnąć. Nie wolno ciągnąć za odwłok, gdyż
jego wnętrzności mogą zostać wyciśnięte przez otwór gębowy, zwiększając ryzyko
zakażenia. Nie należy smarować przyczepionego kleszcza żadną tłustą maścią.
Aby uniknąć ukąszenia węża, należy się odpowiednio ubierać podczas wędrówki,
zakładając solidne buty, skarpety i długie spodnie. Nie wolno wkładać rąk do
żadnych jam, trzeba też zachować ostrożność podczas zbierania drewna na opał.
Ukąszenie węża raczej nie powoduje natychmiastowej śmierci, a prawie wszędzie
można dostać surowicę. W razie wypadku trzeba ciasno owinąć ukąszoną kończynę
(tak jak skręconą kostkę), a następnie unieruchomić ją za pomocą szyny. Po
ułożeniu ofiary w bezpiecznym miejscy należy sprowadzić pomoc lekarską. Dobrze
jest przedstawić szczegółowy opis wyglądu gada, gdyż pozwala to określić sposób
leczenia, jednak lepiej nie próbować go łapać. Współczesna medycyna krytykuje
stosowane do niedawna sposoby pierwszej pomocy w postaci zakładania opaski
uciskowej i wysysania rany. [do
góry]
Czas
Australia dzieli się na trzy strefy czasowe – Western Standard Time (8 godz.
później od GMT) obejmuje Australię Zachodnią, Central Standard Time (9,5 godz.
później od GMT) – Terytorium Północne i Australię Południową, zaś Eastern
Standard Time (10 godz. później od GMT) – Tasmanię, Wiktorię, Nową Południową
Walię i Queensland. Gdy w Australii Zachodniej jest południe, zegary na
Terytorium Północnym i w Australii Południowej wskazują 13.30, zaś w pozostałej
części kraju – 14.00.
Czas letni, polegający na przesunięciu wskazówek o godzinę do przodu, obowiązuje
w większości stanów przez całe lato (zaczyna się mniej więcej miesiąc wcześniej,
kończy miesiąc później). Obcokrajowcy mogą być jednak nieco zdezorientowani,
gdyż Australia Zachodnia, Terytorium Północne i Queensland funkcjonują wedle
czasu zimowego, podczas gdy na Tasmanii czas letni zaczyna się miesiąc
wcześniej, a kończy prawie miesiąc później niż w Australii Południowej, Wiktorii
i Nowej Południowej Walii. [do
góry]
Godziny pracy i święta W dni powszednie większość sklepów jest czynna do 17.00 lub 17.30, zaś w soboty
do 12.00 lub 17.00. Handel w niedzielę staje się coraz powszechniejszy, jednak
sprowadza się przede wszystkim do większych miast, a także – w mniejszym
zakresie – do pewnych rejonów Wiktorii. W większości ośrodków w jeden lub dwa
dni tygodniowo sklepy są otwarte dłużej – do 21.00 lub 21.30. Zazwyczaj jest to
czwartek i ewentualnie piątek.
Banki są czynne od 9.30 do 16.00 od poniedziałku do czwartku i do 17.00 w
piątek. Niektóre z dużych placówek w miastach pracują od poniedziałku do piątku
w godz. 8.00–18.00. Część oddziałów jest czynna w piątek do 21.00. Może się
wydawać, że sklepy i inne placówki są czynne zbyt krótko, ale oczywiście są
wyjątki. Wiele obiektów działa zarówno późnym wieczorem, jak i w weekendy.
Dotyczy to zwłaszcza barów mlecznych, sklepów z artykułami pierwszej potrzeby,
supermarketów, delikatesów i księgarń w dużych miastach. Duże supermarkety
usytuowane w wielkich centrach handlowych, często są czynne przez całą dobę.
Terminy niektórych świąt państwowych są różne w
poszczególnych stanach. Poniżej zamieszczono wykaz głównych świąt państwowych
i stanowych. O dokładną datę (która zmienia się każdego roku) należy pytać na
miejscu (* oznacza święto lokalne):
Nowy Rok – 1 I
Święto Narodowe Australii – 26 I
Wielkanoc (od Wielkiego Piątku do Poniedziałku Wielkanocnego włącznie) –
III/IV
Dzień Anzac – 25 IV
Urodziny Królowej (prócz Australii Zachodniej) – drugi pn. VI
Urodziny Królowej (Australia Zachodnia) – ostatni pn. VI
Boże Narodzenie – 25–26 XII
Australia Południowa
Dzień Adelaide Cup – trzeci pn. V*
Święto Pracy – pierwszy pn. X
Proclamation Day – ostatni wt. XII
Australijskie Terytorium Stołeczne
Dzień Canberry – III
Dzień wolny od pracy (Bank Holiday) – pierwszy pn. VIII
Dzień Pracy – pierwszy pn. X
Nowa Południowa Walia
Dzień wolny od pracy (Bank Holiday) – pierwszy pn. VIII
Święto Pracy – pierwszy pn. X
Queensland
Święto Pracy – pierwszy pn. V
RNA Show Day (Brisbane) – VIII*
Terytorium Północne
Święto Pracy – pierwszy pn. V
Show Day:
- Alice Springs – pierwszy pt. VII*
- Tennant Creek – drugi pt. VII*
- Katherine – trzeci pt. VII*
- Darwin – czwarty pt. VII*
Picnic Day – pierwszy pn. VIII
Wiktoria
Święto Pracy – drugi pn. III
Dzień Melbourne Cup (wyścigi konne) – pierwszy wt. XI [do
góry]
Elektryczność
Napięcie w sieci wynosi 220-240 V, a wtyczki mają trzy bolce, są jednak inne niż
np. brytyjskie z trzema bolcami.
Osoby korzystające z golarek lub suszarek powinny pamiętać, że poza najdroższymi
hotelami trudno znaleźć konwerter, do którego pasowałyby wtyczki amerykańskie
(płaskie z dwoma bolcami) czy europejskie (okrągłe z dwoma bolcami). O konwerter
można zapytać w sklepach z osprzętem elektrycznym. [do
góry]
Fotografowanie i filmowanie Ceny filmów
w Australii są zbliżone do cen na Zachodzie. Rolka filmu do slajdów (36 klatek)
Kodacchrome 64 lub Fujichrome 100 kosztuje ok. 26 $ z wywołaniem (mniej przy
zakupie większej ilości).
We wszystkich dużych miastach jest mnóstwo sklepów fotograficznych, a poziom
usług w laboratoriach jest zazwyczaj wysoki. W wielu punktach na zrobienie
odbitek czeka się godzinę.
Na pustkowiach trzeba wziąć poprawkę na niezwykłą intensywność oświetlenia.
Najlepsze wyniki osiąga się wczesnym rankiem i późnym popołudniem. Im słońce
wyżej, tym kolory wychodzą bardziej wyblakłe. Trzeba też pamiętać o
intensywności światła odbitego przy fotografowaniu w rejonie Wielkiej Rafy
Koralowej i w innych rejonach wybrzeża. Szczególnie latem trzeba zwrócić uwagę
na temperaturę i trzymać filmy w jak najchłodniejszym miejscu, zwłaszcza po
naświetleniu. Groźny dla aparatów i filmów jest też kurz na terenie pustkowi
oraz wilgoć w północnych, tropikalnych zakątkach kraju.
Jak w każdym kraju, najważniejsza przy fotografowaniu obcych ludzi jest kultura
– należy koniecznie poprosić o zgodę na uwiecznienie na kliszy. Trzeba pamiętać,
że wielu Aborygenów nie chce, aby im robić zdjęcia, nawet z daleka. [do
góry]
Bezpieczeństwo
Turystki Australia to – ogólnie rzecz biorąc – kraj
bezpieczny dla turystek, chociaż lepiej unikać samotnych nocnych spacerów po
ulicach największych miast. Niestety – wielu Australijczykom zdarza się
molestowanie seksualne kobiet i nigdy nie wiadomo, kiedy spotka się takiego
osobnika. Genaralna zasada jest taka, że im dalej od "cywilizacji" (czyli
wielkich miast), tym prostsze stają się obyczaje przeciętnego Australijczyka w
stosunku do pań i większe prawdopodobieństwo spotkania nieokrzesanego gbura niż
natchnionego romantyka.
Szczególną ostrożność, i to w każdej chwili, powinny zachować panie podróżujące
autostopem.
Niebezpieczne zwierzęta W Australii występuje kilka typowych tylko dla tamtego
rejonu zwierząt, które bywają niebezpieczne.
Najbardziej znanym niebezpieczeństwem australijskiego buszu, mocno działającym
na wyobraźnię turystów, są węże. W Australii występuje wiele gatunków
jadowitych, jednak przeważnie nie są one agresywne. Jeżeli ktoś nie drażni
gada lub nie nadepnie go przez przypadek, mało prawdopodobne, aby padł ofiarą
ukąszenia. Najważniejsza zasada brzmi: "jeśli zobaczysz węża, zostaw go w
spokoju".
Do najgroźniejszych pajaków należą funnel-web, redback i
white-tail. Postępowanie w przypadku ukąszenia funnel-web,
występującego w Nowej Południowej Walii oraz w niektórych rejonach
południowego Queenslandu i wschodniej Wiktorii, jest takie samo, jak przy
ukąszeniu węża. Miejsce ukąszone przez redbacka należy obłożyć lodem i
skorzystać z pomocy lekarskiej.
Przez 4–6 miesięcy w roku Australijczycy walczą z dwoma plagami – muchami i
komarami (mozzie). W miastach muchy nie dają się zbyt mocno we znaki,
co innego na terenach wiejskich. W środkowej Australii pojawiają się z
pierwszym wiosennym ociepleniem (koniec sierpnia), zwłaszcza jeśli zima była
deszczowa, i dokuczają aż do pierwszych mrozów. Znakomicie zdaje egzamin
zwyczajna siatka ochronna, która tworzy malowniczy komplet z czapką,
wyglądając przy tym jak siateczka na warzywa. W odstraszaniu much pomagają też
środki chemiczne. Utrapieniem mogą być też komary, zwłaszcza w pobliżu
mokradeł na terenach tropikalnych. Niektóre gatunki przenoszą gorączkę Ross
River.
Na dalekiej północy poważne zagrożenie stanowią słonowodne krokodyle (salties).
Zdarzały się przypadki zaatakowania człowieka przez te gady. Żyją one nie
tylko w morzu, ale i w rejonie ujścia rzek, a także w samych rzekach i
strumieniach, często w głębi lądu. Trzeba uważnie wypatrywać znaków
ostrzegawczych, a przed kąpielą zapytać miejscowych, czy w wodzie jest
bezpieczniej.
Meduza zwana osą morską (box jellyfish) lub stingerem
(parzydłem), to kolejne niebezpieczne zwierzę zamieszkujące wody północnego
wybrzeża. Wielokrotnie dochodziło do śmierci pływaków, którzy natknęli się na
tę ogromną meduzę. Jej jadowite macki osiągają długość 3 m. Spotkanie takie
może nastąpić o każdej porze roku, jednak najbardziej niebezpieczny okres trwa
od października do końca kwietnia. Nie należy w tym czasie wchodzić do wody,
chyba że w specjalnym kostiumie ochronnym (tzw. stinger suit),
dostępnym w sklepach z artykułami pływackimi i sportowymi. Po spotkaniu z
meduzą na ciele widać wyraźne pręgi, jakby od uderzenia biczem. Miejsca takie
należy przemyć octem, nie wolno natomiast usuwać parzydełek. Trzeba się
również liczyć z koniecznością reanimacji, gdyż chorzy czasem tracą oddech.
Pożary buszu Pożary buszu zdarzają się w Australii
każdego roku. W gorące, suche i wietrzne dni trzeba się obchodzić niezwykle
ostrożnie z otwartym ogniem. Wiele pożarów spowodowali bezmyślni kierowcy,
wyrzucający niedopałki przez okno samochodu. W dniu całkowitego zakazu używania
ognia (informacje podawane są przez radio i umieszczane na billboardach przy
drogach) nie wolno nawet używać kuchenki na kempingu. Miejscowi wcale nie będą
rozbawieni widokiem kogoś, kto łamie to szczególne prawo i skwapliwie
zadenuncjują winowajcę. Kary są bardzo surowe.
Jeżeli ktoś jadąc samochodem trafi na pożar buszu, powinien pozostać w aucie i
znaleźć miejsce na zaparkowanie na poboczu. Najlepiej zatrzymać się na otwartej
przestrzeni, z dala od drzew, i przeczekać niebezpieczeństwo. Podróżni powinni
się położyć na podłodze, najlepiej pod tablicą rozdzielczą, i przykryć wełnianym
kocem lub ubraniem ochronnym. Jest to bardzo ważne, gdyż promieniowanie cieplne
należy do największych zagrożeń w czasie pożaru.
Osoby wybierające się na wędrówkę przez busz powinny zasięgnąć porady u
miejscowych. W dniu całkowitego zakazu używania ognia lepiej odłożyć marsz do
czasu zmiany pogody. Najczęściej jest tak, że upał i wiatr dosłownie
uniemożliwiają wędrówkę, więc najlepszym rozwiązaniem jest wycieczka do pubu na
szklaneczkę chłodnego piwa.
Jeżeli turysta przebywający w buszu zobaczy dym, nawet z bardzo dużej
odległości, powinien bardzo poważnie potraktować ten sygnał i jak najszybciej
znaleźć odsłonięte miejsce, najlepiej schodząc w dół. Najbardziej niebezpieczne
miejsca to zalesione pasma górskie. Pożary buszu rozprzestrzeniają się niezwykle
szybko, zmieniając kierunek wraz z wiatrem. Na plaży
Należy pamiętać, że wiele plaż z wysoką falą to niebezpieczne miejsca dla
pływaków, którzy nie mają doświadczenia w takich warunkach. Największe
zagrożenie stanowią cofające się fale morskie (tzw. rips), jednak równie
niebezpieczne są skoki do płytkiej wody, zakończone uderzeniem głową w piasek.
Każdego roku zdarza się wiele takich wypadków, kończących się paraliżem. Należy
zawsze sprawdzić głębokość wody, gdyż fale sprawiają wrażenie, że jest głębiej
niż w rzeczywistości.
Na wielu najbardziej popularnych plażach pracują ratownicy. Strzeżone odcinki
oznakowane są flagami. Osoby pływające przy plaży strzeżonej mogą liczyć na
szybką pomoc w razie niebezpieczeństwa – należy w takim przypadku wyciągnąć rękę
do góry. Poza odcinkiem wyznaczonym przez flagi i na plażach niestrzeżonych
każdy bierze odpowiedzialność sam za siebie.
Jeżeli ktoś poczuje, że powrotna fala ściąga go w morze, powinien przede
wszystkim utrzymywać się na powierzchni. Najczęściej prąd zanika kilkaset metrów
od brzegu. Można wtedy przepłynąć kawałek równolegle do wybrzeża, by uwolnić się
od fali, a następnie ruszyć do brzegu. [do
góry]
Języki Językiem urzędowym w Australii jest angielski, ale ze względu na różnorodność
etniczną mieszkańców w powszechnym użyciu są też inne języki. Na podstawie
spisu ludności z 1996 r. ustalono, że istnieje 240 dialektów, spośród których
50 jest mową rdzennych mieszkańców kontynentu. Oznacza to, że językiem innym
niż angielski posługuje się 15% rodzin.
Najczęściej używanymi językami są (w układzie popularności, poza angielskim)
włoski, grecki, chiński (kantoński), arabski i wietnamski. Coraz częściej
można usłyszeć chiński, widać natomiast spadek liczby mówiących po
holendersku, niemiecku, włosku i grecku.
Uważa się, że w chwili przybycia osadników z Europy, w Australii istniało ok.
250 odrębnych języków i 700 dialektów. Powszechne jest zdanie, że wszystkie
powstały z jednego pnia, a Aborygeni stopniowo rozprzestrzenili się po całym
kontynencie i oddzielili od innych grup. Wiele podobnych słów można usłyszeć
we wszystkich zakątkach kontynentu (np. jina – stopa i mala –
dłoń), da się też dostrzec podobieństwa w wielu – często złożonych –
strukturach gramatycznych.
Wraz z rozwojem osadnictwa europejskiego liczba języków aborygeńskich
gwałtownie zmalała. Obecnie Aborygeni mówią na co dzień zaledwie 30 językami,
przekazując ich znajomość swoim dzieciom. Aborygeński "kreolski" to nowy
język, który rozwinął się po przybyciu Europejczyków do Australii. Mówią nim
ludzie w północnej części kraju, gdzie zdobył taką popularność, że dla wielu
młodych Aborygenów stał się podstawowym językiem. W zasobie słownictwa
znajduje się wiele wyrazów angielskich, lecz wymowa i gramatyka są aborygeńskie. Poza tym znaczenie wyrazów jest często inne niż w angielskim, a
ortografia opiera się na zasadzie fonetycznej. [do
góry] |